poniedziałek, 29 września 2014

CIĄŻA I STWARDNIENIE ROZSIANE...nowe badania, nowe spojrzenie, nowe co?

... czy coś się zmieniło?
usłyszałam, że trend od tego roku i owszem...

ale od początku... my chore na SM kobiety wiemy, to co się naczytamy, to co nam lekarze powiedzą i wiemy jeszcze to co podpowiada nam intuicja i... instynkt (pisząc instynkt, mam chyba ten macierzyński na myśli;>)
takie ogólne informacje, powtarzające się w większości publikacji, to to, ze kobiety w ciąży czują się dobrze, rzuty jeśli są, to delikatniejsze, a po ciąży "mogą" (czyli rozumiemy nie muszą) się nasilić...

wszystkie zdajemy sobie sprawę z tego, ze jest to, ja mówię zaczarowana choroba, każdy może napisać coś i może się sprawdzi, a może i nie , a ze choroba nieprzewidywalna, to akurat tak wyszło a nie inaczej :/
znam (ze świata wirtualnego) setki historii dziewczyn, matek...matek przed diagnozą i matek już po...
i jak choroba zaczarowana, tak i historie zaczarowane...czasem się choroba nasilała, czasem nie...
znam też jedną historie ze świata realnego...dziewczyna bardzo długo nie miała postawionej konkretnej diagnozy, wyszła za mąż wciąż bez diagnozy, potem była diagnoza i druga pociecha w drodze, a matka polka zaczęła mieć niecofające się całkiem rzuty...ale kto powie mi, co by było gdyby nie miała dzieci....nikt :) bo choroba jest zaczarowana, a bohaterka historii ma teraz dorosłą dwójkę :)

moja lekarka nigdy nie powiedziała mi, że powinnam, albo nie powinnam mieć dzieci, powiedziała tylko, że jak będę chciała to żebym przynajmniej dwa lata żyła z interferonem, potem odstawimy i zajdziemy w ciążę...
 u mnie sytuacja dodatkowo się komplikuje, bo przez dobrych kilka lat w ciążę nie zachodziłam...na początku może byłam za młoda i nie miałam ogromnego parcia, ale w ostatnim roku przed diagnozą, byłam zdeterminowana, milion pięćset sto dziewięćset badań, a potem tylko dochodziły wcale nie obojętne tablety... i co po dwóch latach mówię lekarzowi już? odstawiam interferon i co... w ciąże nie zachodzę...pielęgniarka zasugerowała, że zawsze można iść na żywioł, z jej znanych historii dziewczyny w ciąży będąc na interferonie zachodziły w ciążę i dopiero odstawiały...;/

ale do czego zmierzam...próbowałam to jakoś "udokumentować" znaleźć w sieci jakiekolwiek "z ostatniej chwili", * ale póki co...nic
a chodzi o trend, który się zmienił od tego roku...;/ koleżanka koleżanki jak to mówią :) osoba z medycznym wykształceniem, interesująca się stwardnieniem rozsianym, będąca na bieżąco, po ostatnim spotkaniu, konferencji dotyczącej ww. choroby :) wróciła z takim zdaniem na ustach: "wybadano, że SM przebiega łagodniej po ciąży, że kobiety z chorobą powinny zachodzić w ciążę"...
i trend się zmienił ;/, od tego roku już się nie mówi ze może się pogorszyć po ciąży, tylko, że... się nie pogorszy...
ta choroba naprawdę jest zaczarowana...

a w ogóle to wydaję mi się, że większość z nas i tak w pierwszej kolejności myśli o tym małym stworzonku, a dopiero potem o sobie...i każda z nas ma w głowie ze choroba może nie dziedziczna, ale jednak genetyczna...

* znalazłam ostatnia chwila była w 2009 roku :)
http://pulsmedycyny.pl/2583913,89738,ciaza-w-sm-bezpieczna - pod artykułem jest źródło, można wpisać w google i wyskoczy :) w pdf-ie artykuł :)

piątek, 26 września 2014

W POSZUKIWANIU INSPIRACJI...

inspiracji... jakby tu zdjęcia wyeksponować w jakiś inny sposób niż w wielkiej antyramie, bez dokonywania większej ilości dziur w ścianie...
natchnienia do wykonania już zbyt bardzo nie znalazłam, ale... zachęcające może na przyszłość tak :)
      stąd :)

co by nasz kot nie był już taki samotny :)


yarn letters. Could be a super cute way to put a name on the wall. :-)

co jak co, ale włóczki u nas zawsze pod dostatkiem :)

a pamiętacie fajansowe talerze na ścianach naszych domów, tak bardzo modne jeszcze naście lat temu, a w niektórych mieszkaniach, domach wciąż wiszące...u mojej babci zostało kilka, bo resztę porwałam :) wprawdzie do używania, a nie podziwiania...a wisi tylko jeden...

te fajansiki wisiały przeważnie bez ładu składu :) [czyt. nudno] od linijki, a jakby tak, albo inaczej :)...




moje talerze maja już dziurki na przywieszki, ale The Frugal Homemaker pokazuje jak łatwo zrobić zawieszki, bez wiercenia dziur w talerzach :)


może się jednak zdarzyć, że nie mamy bajecznych talerzy i wtedy, możemy zrobić tak, jak tu.taj :)

a w bardzo romantycznym domu może być jak w My Romantic Home :)
a tak w ogóle to polecam stronę / sklep www.oklejgo.pl, nie trzeba ani pół gwoździa :)
ja mam już wizję, gdzie umieszczę już wybrany napis, jak już będę miała zakluczowywaną sypialnię, a nie łóżko w salonie /kuchni :)
stolik:) będzie też




a na koniec dla mnie niespodziewana niespodzianka...
rozety sufitowe...mąż mi kiedyś mówił co to, po co to i jak się nazywa, ale wtedy było zbyt... nieładne, żebym zapamiętała nazwę :)
to jest takie coś, co jest przy syficie i lampa z tego dynda...
w żaden sposób nie potrafiłam odnaleźć w tym piękna, bo widuje to tylko w jednym domu i tam poza rozetą, cały sufit jest taki ubstrokacony :(
jak rozeta występuje solo...to mi się podoba, pod warunkiem, że tak jak tu.taj :)
cool ceiling medallions by Procookie
nie solo, też jest dobrze...ale już nie jako rozeta sufitowa, tylko taka bardziej ...ścienna :) jak tu.taj:)
ceiling medallions as wall art by Newfie_Mom
no i godziny mijają, a ja nie wiem co z moją nie antyramą :)


środa, 24 września 2014

FIATUSZKI

Moja babcia jest mistrzynią ogrodnictwa i druciarstwa, szydełkarstwa w zasadzie tez :) a ja to tak tylko liznęłam tych babcinych zdolności....ale...
...fiatuszki, kfiatuszki (pozdrawiam Agnieszkę z domu K., po mężu D.), kwiatki prawie wszelkiej maści po prostu :)

uwielbiam te, które pomimo mojej opieki rosną na balkonie :)


a lawenda to jest przefantastyczna i moja ulubiona i znów będzie kwitła...





jak i te, które przetrzymuje w wazonach, wiadrach, dzbankach, bańkach, czy koszykach...


a propos baniek...przez całe życie miałam obraz bańki na mleko, do momentu, kiedy nie mogłam porozumieć się z mamą mojego męża...i wtedy poznałam nowe słowo... dzbanek :))

na zdjęciach bańki :) dla mamy męża dzbanki, ale słyszałam, że mogą też i być kanki :))




nie zapominam o tych, które żyją na wolności :)



ale w zimie, to zostają te ususzone latem i jesienią...

housewife i henhouse

to taki krótki post nawiązujący, do nowo otwartej strony "house czy home"....
bo może jednak udomowiony dom, wciąż powinien być housem, bo skoro gospodyni domowa jest house, a kura (domowa;> ) jak wiadomo też mieszka w house ...

no dobrze i przepraszam, a to wszystko chyba w związku z niespodziewanie ciepłym kaloryferem i to w ten dzień, który pierwszy raz od dobrego tygodnia przywitał słoneczkiem...

piątek, 12 września 2014

SZYDEŁKIEM... SŁUPKI krok po kroku


Słupki, od półsłupków różni bardzo niewiele:)

Robótkę zaczynamy jak (przeważnie) zwykle od łańcuszka :)

1. Następnie, wykonujemy "pierwszy słupek", który zawsze na początku rzędu będziemy tworzyć przez wykonanie trzech dodatkowych oczek łańcuszka

2. "Drugi słupek" będziemy robić w czwarte oczko łańcuszka (czwarte, bo pierwsze trzy stworzą nasz "pierwszy słupek")

to jak onego słupka wykonać:
tak jak półsłupka, tylko zanim wbijemy się szydełkiem w oczko łańcuszka (czwarte przy drugim słupku;> ) musimy "okręcić" wokół szydełka nitkę, jak na zdjęciu

3. Teraz wbijamy się szydełkiem w to czwarte oczko :)

4. Przeciągamy nitkę przez pierwsze oczko z łańcuszka i na szydełku mamy trzy pętelki

5. Teraz przeciągamy nitkę przez dwie pętelki z szydełka i na szydełku zostają dwie :)

6. Przeciągamy nitkę, przez dwie pozostałe na szydełku pętelki i... mamy słupek gotowy

7. Analogicznie postępujemy robiąc słupki do końca rzędu
na zdjęciu: rząd półsłupków i rząd słupków :)

                                                                             :)

środa, 10 września 2014

SZYDEŁKIEM... PÓŁSŁUPKI krok po kroku

1. Zaczynamy...
...większość robótek od łańcuszka, który będzie pierwszym rzędem naszej pracy


 2. Wbijamy szydełko w (pierwsze od strony szydełka) oczko łańcuszka

 3. Przeciągamy nitkę przez to oczko, w które się przed chwilą wbiliśmy

 4. Mamy teraz dwie pętelki na szydełku

5.Przeciągamy nitkę, przez obie naraz pętelki znajdujące się na szydełku
i powstał pierwszy słupek
 6.Robimy kolejne słupki w analogiczny sposób

7. Aż dojdziemy do końca łańcuszka (tak zrobiliśmy drugi rząd robotki)

8. Następnie odwracamy robótkę i podobnie wykonujemy rząd trzeci i kolejne :)

wtorek, 2 września 2014

PIĘĆ MIESIĘCY Z INTERFERONEM...

...minęło.
Dzisiaj na oddziale były badania, więc i na SORze :) były też...
Potem okazało się, że nie dostarczono kapturków, igieł i wacików, więc jeszcze się jutro może nie, ale w czwartek wybieram do szpitala...
Po raz pierwszy spotkałam osobę nie stroniącą od kontaktów z innym SMem osaczonym człowiekiem :) a zaznaczyć trzeba, że jest tam nas co najmniej 3 sztuki co miesiąc i jak dotąd zawsze inne sztuki :) Gosia była pierwszą, która nie spuściła głowy, pierwszą, która chciała rozmowę utrzymać :) Na przyszły miesiąc umówiłyśmy się na ten sam dzień :) a w ogóle to obie nie wiemy, dlaczego Ci których spotkałyśmy na swojej drodze tak bardzo się grodzą od innych chorych, innych, którzy przecież najlepiej wiedzą, co oni czują...

a wracając do meritum...nic się nie zmieniło...nocami raczej śpię innych objawów brak, poza okiem, które nie daje mi spokoju jak się zagalopuję z aktywnością :))
a zastrzyków oczywiście... nie robię ;/ męża mam...

poniedziałek, 1 września 2014

SZYDEŁKIEM: ŁAŃCUSZEK... krok po kroku

Zaczynamy :) mini robótkę - próbkę od łańcuszka:)...czyli jak go zrobić i jak trzymać szydełko i przędzę :)

1. szydełko trzymamy w prawej ręce, a całą resztę ( nitka, na której pracujemy i kawałek robótki najbliżej szydełka ) :) w ręce lewej

ja:

nitkę, aby była dosyć sztywna/stabilna opieram o palec wskazujący;
robótkę już wykonaną przytrzymuję kciukiem i palcem środkowym;
 a, żeby całość była stabilna nitkę za palcem wskazującym przytrzymuje małym palcem lekko dociskając do wnętrza dłoni, lub  nie przytrzymuje, tylko nitkę okręcam wokół palców "byle jak" w "ósemki" tak aby całość była dość sztywna  


 2. robimy pierwsze oczko łańcuszka:
szydełko od lewej strony wkładamy pod nitkę

3. szydełko przekręcamy tak aby złapało nitkę, jak będziemy je przesuwać w dół

4.chwytamy nitkę haczykiem szydełka i przeciągamy przez pętelke, którą mamy na szydełku


 5. takim sposobem powstało nam oczko łańcuszka

6. w ten sam sposób postępujemy, aż osiągniemy odpowiednią dla nas długość łańcuszka :)

SZYDEŁKIEM: JAK ROZPOCZĄĆ ROBÓTKĘ...krok po kroku

Robótkę bardzo często (czytaj: przeważnie:> ) zaczynamy od łańcuszka ( odpowiedniej dla naszej robótki ilości oczek łańcuszka)
Aby rozpocząć robienie łańcuszka (robótki) musimy w jakiś sposób zawiązać przędzę na szydełku :)
Istnieje kilka sposobów, ja mam jeden ulubiony :):

                                                                            1. co nam potrzeba :)

2. obwiązujemy nitkę wokół palca (wskazującego lewej ręki - jeśli jesteśmy praworęczni :)
paznokciem przytrzymuję nitkę idącą od kłębka

3. przekładamy nitkę (tę od strony nadgarstka, te którą trzymałam paznokciem), nad nitką znajdującą się przed nią na palcu 

4. jeszcze raz przekładamy nitkę w ten sam sposób: znów nitka znajdująca się bliżej nadgarstka przekładamy nad tą będącą od strony palców

5. wkładamy szydełko pod nitkę od strony nadgarstka

 6. wyciągamy palec, zaciągamy nitkę (tę od kłębka :) ) i ...

 7. ... gotowe :)