Wizyta kuriera, kuchnia coraz bliżej i ciecierzyca z curry
Chce Wam powiedzieć, że to najsympatyczniejsze, nieuświadomione przez komplementującego, miłe słowo jakie kiedykolwiek usłyszałam ;)
No ale tak być musiało, bo chwilę wcześniej przestałam smażyć ciecierzycę z curry i tak przepięknie pachniało, a smak był tak obłędny, że aż do brata napisałam, żeby wracał skąd ma wrócić, jak już pojedzie i otwieramy restaurację, bo mój brat kucharz z przypadku, wprawdzie nie zawsze chętny, ale ma wyczucie kompletne... Zanim wróci może świat przestanie wariować i restauratorstwo nie będzie jak próba zdobycia sławy, a co za tym idzie pieniędzy, poszukując UFO.
*sunął przez korytarz i wsunął po progu do mieszkania ;)


















