piątek, 29 stycznia 2016

Koło na szydełku...krok po kroku:)

Koło przydaje się nierzadko przy szydełkowych robótkach...

- może być koło dla koła :) na przykład jako podstawki pod kubki, maty pod talerze, czy dywany pod stopy:)
- koło jako podstawa...koszyka na przykład :)
- koło jako dekoracja, aplikacja, czy inna zatuszujdziura :)

Koło, które pokazuje poniżej, przydatne jest we wszystkich wymienionych powyżej dziewiarskich pomysłach, ale!!! jeżeli chcemy osiągnąć koło duuuże (np.dywan) to nie korzystajmy z tego "przepisu", ponieważ przy dużych rozmiarach zaczyna być widoczna kanciastość takiego koła.
Jak będzie zapotrzebowanie na okrągłe koło:), to z chęcią zrobię małe "krok po kroku" :)

Każda dziewiarka ma swój ulubiony, najwygodniejszy dla niej sposób na koło...a ja robię tak: :)

1. zaczynamy robótkę

2. robimy 4 oczka łańcuszka :)

 3. łączymy oczkiem ścisłym zamykającym z pierwszym oczkiem łańcuszka

4. robimy 1 oczko łańcuszka

5. robimy półsłupek w oczko, z którego "wychodzi" przed chwilą zrobione oczko łańcusza

6. w każde kolejne oczko poprzedniego okrążenia robimy po 2 pólsłupki:)

7. łączymy z pierwszym oczkiem łańcuszka tego okrążenia

8. 1 oczko łańcuszka

9. półsłupek w kolejny półsłupek poprzedniego rzędu

10. dwa półsłupki w kolejny półsłupek poprzedniego rzędu

11. i dookoła takie schemat: półsłupek - półsłupek - dwa półsłupki

12. zamykamy okrążenie
kolejne okrążenie: oczko łańcuszka, półsłupek - półsłupek w kolejne oczka, dwa półsłupki  w kolejne oczko, dalej schemat: psł. - psł. - psł - 2 psł

13. dookoła i zamykamy, przy każdym kolejnym okrążeniu dodajemy po jednym półsłupku, w schemacie :)


 14. A jak osiągniemy satysfakcjonującą nas wielkość to zamykamy oczkiem ścisłym, jak każde poprzednie okrążenie


a TUTAJ:) na samym dole strony schemat (ostatni), dla czytających schematy

czwartek, 28 stycznia 2016

Sterrrydy :/

Tydzień usypiania o trzeciej am :) z godzinnym odchyleniem...
Od dwóch dni lepiej, koło dwunastej, pierwszej już jestem tak nieprzytomna, że nawet gładko wpadam w objęcia Morfeusza...Ale piąta zero zero niezmiennie jest godzinną mojej pobudki:(
W dzień mam więcej, znacznie więcej energii...
Dla odmiany nawet nie spuchłam...
...Ale jestem jak zombi;) ze fizycznie to nie dziwne, ale w głowie też mam więcej energii...co pociąga za sobą niezliczoną ilość przedziwnych przemyśleń...

wtorek, 19 stycznia 2016

Makaron z wędzonym łososiem

 Błyskawiczny i przepyszny obiad...
...ośmielam się stwierdzić, że mój równie szybki, dotąd ulubiony makaron (carbonara), ma godnego siebie przeciwnika:))



Co potrzebujemy:

Danie dla dwóch osób

200g makaronu, u mnie penne
3/4 szklanki* śmietany 30%
3/4 szklanki* mleka
2 ząbki czosnku
łyżeczka suszonej bazylii (polecam, taką większą łyżeczkę :) )
ok. 220 - 250g wędzonego łososia (u mnie były to 2 zawijasy, bez wkładu :) można takie kupić w sklepie rybnym/dziale rybnym...przeważnie są, ze szpinakiem, pomidorami, a ostatnio spotkałam takie właśnie nie nadziane )
szczypiorek/piórka cebulki
ewentualnie: mozzarella/ulubiony ser starte na małych oczkach

*takie mniejsze 3/4 :)tak jak przy mniejszym pół;/

Co robimy:

Makaron gotujemy al dente.
W międzyczasie robimy sos: śmietanę i mleko wlewamy do garnka (takiego, żeby zmieścił nam się tam później ugotowany makaron). Dodajemy bazylię i przeciśnięty przez praskę czosnek, gotujemy, aż sos trochę zgęstnieje. 
Łososia kroimy na paseczki/kawałki i dodajemy do sosu, wyłączamy palnik, a jak mamy gazowy to skręcamy na minimum. Mieszamy.
Makaron odcedzamy zostawiając około pół szklanki wody z gotowania i dorzucamy do sosu. (Gazowy palnik wyłączamy :)) Mieszamy, jeżeli całość jest zbyt gęsta dolewamy wody z pod makaronu, do uzyskania satysfakcjonującej gęstości...rzadkości.

Wykładamy na talerze posypujemy szczypiorkiem i ewentualnie serem :)



Smacznego :) 

niedziela, 17 stycznia 2016

Guacamole...

...czyli:
kilka lat temu jak pierwszy raz zrobiłam
Ja: spróbuj
Mąż: co to?
J: no spróbuj
M: nieee wiem?
J: ...
M: próbuje i "możesz mi takie robić"

Potem przeważnie pasta ta kończy w kanapkach do pracy:)

Co potrzebujemy:

Awokado dojrzałe
2 ząbki czosnku
Troszkę soku z cytryny
Łyżka oliwy z oliwek
Szczypta soli

Awokado przekrawamy na pół wzdłuż


Obieramy ze skórki, kroimy na kawałki i wrzucamy do blendera, albo wydrążamy miąższ łyżeczką i...do maszyny;)
Ponadto dodajemy sok z cytryny - łyżeczkę, obrany i pokrojony czosnek, oliwę i szczyptę soli.



Blendujemy...


Baza gotowa.
Ja dodatkowo, dla smaku i... koloru:) wkrajam jedną malutką ostrą papryczkę;)


SMACZNEGO 😙



sobota, 16 stycznia 2016

Wigilijne tradycje...





...wiem, że już po świętach, ale na wigilijne przemyślenia mnie wzięło.

Jestem żoną mojego męża :) od ponad siedmiu lat, a co roku zastanawia mnie, w jak różny sposób "człowieki" świętują :)

Zawsze miałam wyobrażenie wigilii... śledź, barszcz czerwony z uszkami z grzybami, zupa grzybowa z łazankami, karp smażony, karp w galarecie, kapusta słodka z grochem (słodka, bo taka nam bardziej smakuje :) ), ale z grzybami to już kiszona, kluski z makiem (jak dla mnie podstawa :) ), kompot oczywiście :), no i piernik, chociaż stefanka, jakoś częściej mi się kojarzy :)

Do tego dochodzą skojarzenia typu kutia, każdy wie co to jest, ale jednak u nas są kluski z makiem :)



Ponadto duży stół, dużo rodziny...
...prezenty*
*to chciałam napisać malutkimi literkami :)

Potem wyszłam za mąż...wiecie co zgadza się na wigilii u rodziców męża z tym co jest w moim domu rodzinnym...kompot :), choć i ten jest inny :)






Żyłam sobie 23 lata, wiedząc że różne regiony mogą pochwalić się swoimi zwyczajami, ale tak naprawdę dopiero od 7 lat, nie tylko w święta poznaje znaczenia przysłowia "co kraj to obyczaj" :)

piątek, 15 stycznia 2016

Pierogi z owocami...z powigilijnego kompotu :)





Kompot wigilijny był...pyszny :))
Wiem, że wielu z nas i Was czytając to, drży...jak świąteczny napój z suszu może być pyszny :)
Bo mój kompot, to bardziej do jedzenia był, niż picia :) Miał wszystkie owoce, jakie można sobie wyobrazić...świąteczne oczywiście, suszone i wędzone.

Zostało troszkę...2 litrowe i 2 szklankowe :) słoiki...owoców z kompotem...
Małe zjadły się szybko, jeden duży wciąż czeka, a drugi posłużył na farsz do wczorajszych pierogów :)

W moim domu rodzinnym nie jadało się pierogów :) jedyne jakie były to uszka z mięsem do barszczu, i wigilijne uszka z grzybami...do barszczu :)
Czasem babcia robiła, pierogi z mięsem, albo z serem. Zawsze były to wyjątkowe obiady, ze względu na to, że tylko u babci i nigdzie indziej :) poza tym były najpyszniejsze na świecie i nie na co dzień :)

Pierogi poznałam tak naprawdę na studiach...koleżanki w ramach wałówki przywoziły pierogi :) wtedy też pierwszy raz w życiu jadłam pieroga ruskiego...nie polubiliśmy się:)

Kolejna szkoła pierogowa, po ślubie...w rodzinie męża pierogi są na co dzień i od święta :)
Tu głównie dominują ruskie :/ z kapustą, z kapustą i serem, z kapustą i grzybami, z jabłkami, ze śliwkami, "żywymi" w sezonie i wędzonymi poza :)

Do czego zmierzam z tym wywodem...jak zrobić dobre ciasto:) babci pytam: na oko, mamy męża pytam: na oko, a jak wiadomo, moje oczy nie są specjalnie sprawne, wiec "na oko" do mnie nie przemawia :)

Ciasto:

2 szklanki mąki
3/4 szklanki wrzątku
jajko
łyżka oliwy

Od zawsze korzystam z takiego składu na ciasto, nigdy się nie zawiodłam :)

Na stolnicę przesiewamy mąkę, dolewamy wrzątek i łączymy z mąką za pomocą noża, łyżki, czego chcemy, dodajemy oliwę, jajko i zagniatamy ciasto.
Odkładamy ciasto i przykrywamy miską, talerzem, żeby nie schło.

Farsz:

owoce z kompotu
ewentualnie łyżka miodu

Owoce wylewamy na sitko, żeby wszelki kompot odciekł.
Przekładamy do miski i mieszamy za pomocą widelca, rozdrabniając owoce, możemy dosłodzić miodem.
Gotowy farsz możemy wsadzić do lodówki, na jakiś czas :) żeby lepiej się lepiło

Rozwałkowujemy ciasto, kroimy kwadraty, albo wykrawamy kółka (każdy tu ma swoja ulubioną szkołę ;> )
I lepimy pierogi :)

Gotujemy:

Do wody dodaje szczyptę soli, poł łyżeczki cukru i około łyżkę oliwy. Pierogi wrzucamy na wrzątek, gotujemy chwilkę (1-2 min) od wypłynięcia.

Ja dodaje do ugotowanych pierogów troszkę masła, albo oliwy, żeby się nie sklejały, moja teściowa posypuje cukrem :)
wybór należy do Was, a wiadomo, że patent mamy będzie smaczniejszy, lecz niekoniecznie zdrowszy :)




 Smacznego :)

ps. z drugiego słoika też powstaną pierogi...mężowi zasmakowało :)

ps2. Ciasta miałam ciut za dużo, więc kilka pierogów jest z wędzona śliwką...najczęstsza pierogowa wersja mamy męża, jak również jedno z wigilijnych dań, nie wiem czy na całym podkarpaciu, skąd mąż pochodzi, czy tylko w tym regionie, czy tylko w rodzinie męża? :)

czwartek, 14 stycznia 2016

No to, sterydy...

...zapalenie części pośredniej błony naczyniowej.
Takie mnie złapało, jak się poważnie skupić, to rok temu, choć sobie i innym wmawiam, że od pół roku, męty tańczą mi w oku lewym.

Dzisiaj zaczynam...pierwsze sześć tabletek przy śniadaniu pożarłam. Wspomnienia ze sterydami, z przed dwóch lat serdeczne nie są, ale...

...wiem, jak źle ludzie mogą taką terapię znosić, ja tylko puchnę, nie śpię, albo śpię :) nie wtedy kiedy by należało
...biorę je jako...normalny śmiertelnik, a nie właściciel SM-u:) .To rzut choroby nie jest [neurolog] :)
...z w pełni widzącym choć jednym okiem, życie będzie łatwiejsze :) (jeżeli +5,5 można nazwać w pełni widzącym :> ...przecież ja się w okularach urodziłam ;/ )
...zaczynam od 40 mg dziennie, skończę za jakiś miesiąc, a to pikuś jest w porównaniu do około dwóch miesięcy dwa lata temu.

A w ogóle, tym razem będzie lepiej, bo wieczornych dawek nie mam w ogóle, więc planuje w nocy spać, a nie biegać, czy zwierzynę liczyć.

A jak po dwóch miesiącach dobrze nie będzie, to: "to wtedy zastrzyki w oko" [okulista] brry...

Miłego dnia :)

poniedziałek, 11 stycznia 2016

21 MIESIĘCY Z INTERFERONEM

Dwa lata temu rozpoczęłam przygodę z SM-em moim własnym...
Zima piękna, biała i puszysta, tamtego roku w Krakowie trwała tydzień:)
Obserwowałam ją (całą) przez okno oddziału okulistyki jednego z podwawelskich szpitali :)

Wtedy zaczęłam przywykać do myśli, że i ja mam SM...jedni by nie dopuszczali myśli takich, a ja...ja miałam nadzieje, na miłe rozczarowanie:)

Od dwóch lat wiem, od 21 miesięcy wiem na pewno, a od 6-ciu lat (podobno) mam:) i mam się dobrze...chyba, że akurat niedobrze :)

Dziś wchodzę na oddział, jakbym latami tam bywała...chociaż z lekami, aż tak się jeszcze nie zaprzyjaźniłam. Pytam męża ostatnio, przy robieniu zastrzyku, "wyobrażasz sobie, że tak do końca życia?". Odpowiedź "tak", a moja reakcja...kobiecy smutek:). Mąż widząc, że miał odpowiedzieć nie wiadomo co, żeby było dobrze :) dodał "ale, niedługo coś wymyślą, żeby było bardziej przyjemnie" ;>

środa, 6 stycznia 2016

FILCOWA TORBA...część 7

przyszywanie rączek, klapki i poniższych dekoracji :) - tutaj:)
część 7, czyli, gdzie znajdziemy wzory, na kwiatki, które na swojej torbie umieściłam :)

w tym poście :) wzór na podstawkę pod kubek (wykorzystany w torbie, jako jeden z elementów dekoracji :) ) i filmik, jak krok po kroku wykonać jeden z kwiatków naszej filcowej nosicielki książek, zeszytów i innych kobiecych niezbędników ;/ (w skrócie: torba :) )

ponadto użyłam takiego schematu:


znalezionego tutaj :)

w mojej torbie część kwiatków w oryginalne, część tylko z jedna warstwą płatków, wystąpiła :)

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Post w przerwie...

...walki z filcem.

Lekarz specjalista, kieruje mnie do neurologa prowadzącego leczenie interferonem, aby ten wprowadził mi sterydy ...lekarz neurolog, odsyła mnie do okulisty, żeby sam wprowadził mi sterydy...lekarz okulista nie chce ogólnych sterydów wprowadzić :) i zachęca do zmiany neurologa :)

"lekarz specjalista" okulista "droższy", "lekarz okulista" okulista "tańszy"

Czemu nie poszłam do okulisty-specjalisty...żeby stówy kolejnej:) za receptę nie płacić:), a głównie dlatego, że "tańszy" jest moim okulistą codziennym:)

A czemu w ogóle poszłam do okulisty-specjalisty...bo chciałam poznać zdanie innego lekarza..

Czemu "tańszy" nie wystawi recepty...bo bardziej ufa medycynie niekonwencjonalnej.

Nie deprecjonuję, w żadnym razie medycyny chińskiej...ja po prostu nie mam odwagi skorzystać z jej mądrości i tradycji.

Nie mam śmiałości pożegnać interferonu...

sobota, 2 stycznia 2016

FILCOWA TORBA...krok po kroku cz.6

część 5 - zszywanie tory - tutaj :)

przyszywanie rączek, klapki i dekoracji

7. torbę odwracamy na prawą stronę
i podobnie jak w rączkach obszywamy rant torby

8. ręcznie* przyszywamy uszy i klapkę (tę ostatnia tylko z tyłu torebki:) )
pamiętajmy o dokładnym wyznaczeniu odpowiednich miejsc
* dlaczego ręcznie, a nie maszyną, bo maszynowe szycie bardziej rzuca się w oczy, dlatego przy takiej torebce wybieram siłę rąk :)


9. najtrudniejszy, najbardziej zniechecajacy moment w całej naszej działalności... przyszycie kwiatków
 robimy kompozycję
 uzbrajamy się w rękawiczki, igłe i odpowiednia kolorystycznie nić
 i przyszywamy ...
nie przechodzimy igła do środka torby, tylko przyszywamy "od góry"**, tak jakbyśmy chcieli wbić się tylko do połowy grubości filcu:)

**bo nie chcemy mieć jakiejś dziwnej plątaniny nici wewnątrz torebki :)
  i gotowe :)






a kwiatki robimy - tutaj:)





piątek, 1 stycznia 2016

FILCOWA TORBA...cz. 5

część 4 szycie i ozdabianie klapki - tutaj

6. zszywamy torbę

składamy torbę prawą strona do środka
 i przeszywamy boki  (ustawienia na łuczniku moim jak przy klapce)



 nieobowiązkowo możemy przeszyć zygzakiem skraj

 ustawienia:


i mamy zszyta torbę właściwą na lewej stronie

7. robimy dno

otwierając torbę w poniższy sposób (w odwrotną stronę niż normalnie)
 musimy spłaszczyć rogi

 bardzo płasko i bardzo dokładnie, żeby dno było równe


wyznaczamy trójkąt
o bokach długości u mnie 4 cm


przeszywamy wzdłuż podstawy trójkąta :)


i obcinamy rożek