środa, 24 sierpnia 2016

28 MIESIĘCY Z INTERFERONEM

W zeszłym miesiącu Pani / Siostra Oddziałowa ;) zapytała, czy nie chcielibyśmy zmienić Extavi na Betaferon ...
I szybciutko zaczęła zachwalać wstrzykiwacz... i jak on się do komputera przyczepia :) i jak przypomina o zastrzyku i w ogóle ach i och jaki ten injector super. Krzysztof  postanowił zdecydować się od razu, ja potrzebowałam przynajmniej jednej przespanej nocy na przemyślenia:)
Dla mnie wstrzykiwacz nie był motywacją do zmiany, gdyż ponieważ nie używam :) ... ale w sumie na mnie jest używany. Trudno mi uwierzyć, żeby sprawił on, że zastrzyki będą całkiem bezbolesne. Mąż mój zabawkę dostanie :) A mnie co przekonało? Chyba firma przede wszystkim... nie jej historia :( ale potencjał, czy format.
Pisząc potencjał myślę, o tym co usłyszałam, od lekarza, iż Bayer kładzie większy nacisk, na leki pierwszego rzutu, a Novartis, na te drugiego. Zasadniczo, dla pacjentów nie ma to większego znaczenia, interferon, to interferon :) więc, w tym miejscu znowu pojawia się wstrzykiwacz:)

 A tak naprawdę podobnie jak K. skłonił mnie rozmiar interferonowego pakieciku :)
Może nie jest malutką paczuszką, ale jednak, co jedno pudełko to nie dwa, do transportowania :)



No to jest, to w domu i w zasadzie nie wiem, co myśleć, bo już mam mieszane uczucia, a dopiero sobie to to oglądam. Wprawdzie na oddziale na porcji testowej robiłyśmy test przygotowywania, więc powiedzmy, że podobnie, jak w Extavi, nawet mogłoby się wydawać, że przyjemniej, bo igła jest już "wmontowana", więc zastrzyk przygotowuje się o kilka sekund szybciej :)
I tu moje uczucia...mieszane:) W ramach paczki mam 15 pakietów, do przygotowania i przeprowadzenia zastrzyków,



 nic mniej, nic więcej, o ile lek i rozpuszczalnik musi być w liczbie 15, to, czy 30 wacików niezadługo, nie okaże się być zbyt małą ilością? :) Faktycznie, do przeprowadzenia zastrzyku, taka ilość powinna być wystarczająca, ale doświadczenie podpowiada, że jednak czasem do samego wykonania iniekcji przydaje się dodatkowy gazik :)



A jak to było poprzednio:)
Ano, tak (mniej więcej, bo jak widać, tu akurat połowa zastrzyków już wykonana):

- ampułka i rozpuszczalnik po 15, ale całej reszty więcej...znacznie więcej :)
- igły: dwa gatunki, zwykłe i tzw. bezpieczne, wacików multum, a kapturków do wykonania strzykawki tez więcej niż 15:)

No ok, trochę tego po miesiącu zostaje, a po dwóch latach nie wspomnę :) ale i strachu nie ma, bo poza kapturkami i tak wszystko się wykorzysta ;)

Poza zawartością mamy sławetny wstrzykiwacz :), nie mechaniczny,

 jak przy Extavi
 a, elektroniczny;/
 jest duży, ciężki, świeci...
 istny...baJer :)

Zobaczymy...za miesiąc powiem Wam jak praktycznie to widzę :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz