wtorek, 7 października 2014

NA HALI TARGOWEJ W KRAKOWIE...:)

byłam w niedzielę :)
na "starociach" :)

każdą niedzielę, w którą nas nie wygna z Krakowa (niewiele czyli :/ ) buszujemy po targu w poszukiwaniu... czegoś :) czasem jest konkret, jak nogi do Singera

 albo waga żeliwna

... częściej zakupy są małe i spontaniczne :) jak dzbanek służący za wazon


 obrusy, serwetki, czy zazdrostki... zdarza się też zakup nie taki znowu "mały"...ale spontaniczny :)
taki zestaw dla sześciu biesiadników :)

a kiedyś zarzekałam się, że nawet Włocławek w mojej kuchni może być tylko niebieski :)


a na samym końcu okazuje się, że ja wiem co chce kupić ( te duże zakupy ;) ) ale to mój mąż potrafi najkorzystniej :) zlokalizować je na Hali :) ... no a potem jeszcze dźwiga :)
a dla relaksu :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz