wtorek, 16 grudnia 2014

WOJŁOK...

..czyli jak pies robił torbę (koszyk znaczy)...

...i jak wykorzystać pamiątkową narzutę...


Jakieś 23 lata temu, przy okazji Pierwszej Komunii Św. dostałam wojłok (przynajmniej tak u nas w domu nazywało się taki koc/kapę/narzutę)
Mój był najpiękniejszy.. miał takie żywe, nieczęsto spotykane w tych kocach zielenie i pomarańcze :)
Na ówczesne zimy był idealny:)
Bez mojej wiedzy i pod moją nieobecność wojłok przywłaszczył pies...


wytarmosił i wstępnie spruł w kilka chwil..




nie pozostało nic innego jak dokończyć prucie, a przynajmniej uratować jak najwięcej cennych, pamiątkowych "nitek"...:)


i zrobić ogromną torbę/kosz/worek








na zdjęciu nie wygląda, ale jest dość sztywny, leży sobie teraz przy biurku na podłodze załadowany "rzeczami chwilowo nieużywanymi"


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz