wtorek, 20 stycznia 2015

JAK ZWYKLE CHCĘ WSZYTSKO PRZYSPIESZYĆ...

Ja chcę, żeby zbyt szybko wszystko wróciło do "normalności"...
Tak samo było z SM...
Jeszcze na okulistyce...jeszcze nie było pewności...a ja już pogodziłam się z diagnozą, której jeszcze nie było...
tak się pogodziłam, że wciąż, mimo że rok minął...nie potrafię przyjąć jej z całym dobrodziejstwem...
bo po co przyjmować....

Niedziela była przedwczoraj...a ja chcę dziś, żeby było normalnie? Nie chcę nie płakać, nie chcę nie myśleć...chcę to wszystko pojąć...

Zawsze ze wszystkim tak postępuję, chcę od razu zamknąć drzwi...wydaje mi się, że szybko będzie lepiej...tylko, że nigdy nie jest...w taki sposób moje bóle nigdy nie są wyleczone...udaję, że ich nie ma, a one nie pozwalają mi normalnie żyć...

moja choroba moje stwardnienie rozsiane, moje wczoraj i moje dzisiaj, a jutro...jutro jest dopiero jutro, a ja jestem człowiekiem wielkiej wiary :)

>> napisałam to w zakładce SM...czy ja miałam taką wiarę kiedyś, czy naprawdę potrafiłam żyć dzisiaj, a nie jutro i wczoraj... pewnie nie, ale mocno musiałam w to wierzyć...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz