poniedziałek, 5 stycznia 2015

Tyle planów...

...przedświątecznych, blogowych miałam...

mam ogromną nadzieje być tu w przyszłym roku i poprawić tegoroczne niedociągnięcia....


... a miało być i o pierniczkach w puszeczkach po kawie (a pierniczki wiadomo ważne...tym bardziej, jak do znudzenia rok w rok rodzina powtarza, że tona pierniczków z powodzeniem mogłaby zastąpić wszystkie ciasta świąteczne... a może nawet 12 wigilijnych potraw :) )

 zdjęcia wybrakowane...puszeczki są, ale pierniczków brak :(


 ale kształty pierniczków, takie jak ozdób choinkowych z masy solnej :)




... i o choince, której nie dało się zrobić zdjęcia, co by wyglądała tak uroczo jak w rzeczywistości :)


tak to jest jak się zdjęć robić nie umie...i jeszcze ta gałąź wystająca w pierwszym planie :))

jak również o przygotowaniach to ubierania drzewka... miałam na ten rok już dawno zaplanowaną niechęć do bombek :)





... i o STEFANCE :) w niektórych regionach zwanej miodownikiem, w innych Stefankiem :) a gdzieniegdzie grysikowcem :)
Dla mnie jest to jedyne powtarzalne ciasto :) przepis w rodzinie od zawsze, babcia piecze na każde większe wydarzenie rodzinne :)
A powtarzalne...bo w moim repertuarze cukierniczym, jest jedynym wypiekiem, w którym nic nigdy nie modyfikuje :)
... i po świętach o jednej z mamusinych choinek... na patyku :)
... i o lawendzie, jak się okazało, z zamiłowania do tego wiecznie zielonego krzewu, każda z nas postanowiła jakoś wkomponować identyczny bukiecik, w ramach swoich świątecznych wariacji :))





 ...z przymrużeniem oka te lawendy troszeczkę tak jakby :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz