czwartek, 11 października 2018

Koperta...

Koperta, czyli słów kilka o elegancji pewnego pokolenia. 




Po powrocie z urlopu, miałam przewidzianą rehabilitację. Różne są ośrodki, takiej mniej, lub bardziej specjalistyczne. Ten do, którego chodziłam był mniej i nie chodzi o jakość zabiegów, tylko o profil ogólnoustrojowy oferowanych usług.
Jak się domyślacie, albo nie ;) średnia wieku, wysoko wyżej niż moje lata osobiste. Głownie niedomagające biodra, kolana i inne krzyże.


Nagłówek sugeruje, że całe pokolenie moich dziadków to kwintesencja  uprzejmości ;)
Otóż nie do końca...

Mam taką przypadłość, że nie jestem całkiem młoda, ale i wystarczająco...dojrzała ;) też nie. Dodatkowo mam jeszcze inną słabostkę ;), wyglądam młodziej niż bym mogła (niż powinnam, według niektórych ☻)  a moi współuczestnicy  w rehabilitacji, też mają niedyspozycję pewną, którą w sumie i ja mam...niedowidzą. Kumulacja tych wszystkich dolegliwości powoduje, że dla większości koleżanek i kolegów ;) z rehabilitacji jestem siksą ;)*bezczelną w dodatku, bo bez kul, czy innych asystentów.

Tu tak naprawdę rozchodzi się o kolejki na zabiegi, bo wiadomo, co jest najważniejsze w rehabilitacji...numerek**..tu powinnam znów gwiazdkę postawić z dopiskiem małym druczkiem...no to postawiłam ;)

Wiecie co, rozpisałam się o żeńskiej kłótliwości kolejkowej, ale skasowałam, jednak nie ma potrzeby w ogóle, a już na pewno dziś tu, przy małej kopercie rozpisywać się o, nie zaletach charakterów...
Wprawdzie wzmiankę o młodym wyglądzie zostawiłam (co też niekoniecznie dobrze świadczy o moim☻), ale to akurat przyda się w dalszej części, czyli teraz ;)

Wśród kolegów i koleżanek rocznik 1932 - 45 (mniej więcej ☺) był Pan, który dnia drugiego, jak już towarzystwo było mniej nerwowe, przysiadł się (zapytawszy czy może), zapytał, czy może zapytać...i pytał, czy studiuje na kierunku technicznym, czy humanistycznym (to ten wygląd☻), czemu chodzę na rehabilitację (u mnie słabość nogi widzi tylko neurolog...no i ja, czasem mama, więc Pan nie mógł dojrzeć i innych nie SMowych nieprawidłowości też nie).

Powiedziałam Panu, że mam SM***(wahałam się, ale stawiam mały druczek:)), a co Pana zmartwiło najbardziej? :) "Czy ma się Panią, kto opiekować, czy ma Pani rodzinę, czy ma Pani rodzeństwo?" "Czy oni się o mnie troszczą?" i na końcu najważniejsze, czy mam narzeczonego i czy on wie, że jestem chora ♥

Tu musiałam przestać być na tyle młodą na ile wyglądam ☺...nie dość, że mam męża, to jeszcze za kilka dni, będziemy mieli solidnie okrągłą rocznicę ślubu :) no i te  studia, które skończyłam dawno temu ;)

Wróciłam do domu rozanielona ;) Bardzo przypomina mi mojego dziadka, raczej nie rzeźbi, ale każdego dnia zaskakiwał mnie czymś innym. Po pierwsze przemieszcza się pieszo (tą samą odległość, którą ja jadę tramwajem), po drugie nawiązuje w rozmowie do prozy, tej bardziej klasycznej (muszę przesłuchać Siłaczkę), po trzecie uczy się obsługi komputera (korespondujemy, żeby nie było nowocześnie ;) ), ma prawie 90 lat, a ostatniego dnia rehabilitacji, który też był dniem naszej rocznicy ślubu dostałam kwiaty,



które Pan wyciągnął z plecaka, odprowadziwszy mnie na przystanek, po czym złamał swoje przyzwyczajenia, żeby, kilka przystanków mi potowarzyszyć i ofiarować jeszcze ptasie mleczko :)

Nie muszę Wam pisać, o tym, że kobietę całuje się w rękę, jak również o tym, że wizytówkę wręcza się w...dzisiejszej bohaterce, kopercie, takich o to gabarytów:)



Już prawie piątek, dlatego życzę Wam pięknego weekendu...niech sprzyjająca aura sprzyja ;) i spotkań z takim ludźmi, którzy wnoszą do Waszego życia coś takiego, że nie możecie przestać o nich myśleć.


*napisałam, potem poczytałam, miałam zastąpić małolatą, czy inną smarkulą, ale jednak siksa to siksa :)
Też zachęcam Was do poczytania :) https://goo.gl/hc5Nuv  

**zwany też bloczkiem i sugerujący, czy już niedługo będziesz Ty we własnej osobie poddawał się jakiemuś sprytnemu zabiegowi
*** nie wiem, czy wśród Was, ale wśród wielu osób, które znam bardziej namacalnie ;) jest to (powiedzenie obcemu Panu), wręcz złym występkiem i niestety według wielu z tych osób SM mogłam przemilczeć i skupić się na kręgosłupie, który w przeciwieństwie do stwardnienia boli

16 komentarzy:

  1. Jaka piękna historia! Cudownie spotkać dżentelmena starej daty. Basiu, cieszę się, że na takiego trafiłaś. Rozumiem to rozanielenie :) Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się cieszę :) Ludzie, których wydawałoby się nic nie łączy, po coś pewnego dnia na siebie wpadają :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Przemiły Pan, sympatyczna dziewczyna ;) się równa przemiła historia ;)

      Usuń
  3. Zdarzają sie takie historie, zdarzają sie takie osoby!
    Dobrze, że trafiłaś na taki 'egzemplarz", jeśli pan ma wnuki, to mama nadzieję, że przekazał im trochę swoich wartości.
    Nie zawsze bardzo chora osoba wygląda tak właśnie, a niektórych to oburza, nie wiedzieć czemu.
    Jako kobieta poczułaś sie dopieszczona dialogowo i prezentowo.
    Co to znaczy miło zaczynać dzień!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...bo my ludzie, niestety chyba jednak tak mamy, że uwierzymy, jak zobaczymy...

      Usuń
  4. Ależ cudna historia. Od razu przyjmeniej na duszy się robi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana po co Ty mu o tym mężu mówiłaś? :D On może chciał coś więcej niż te kwiaty i dodatek do nich Ci ofiarować? :D A co do starszych państwa, to faktycznie jest różnie z tą uprzejmością, bo ja też mam doświadczenie pracy z taka grupą. I też mnie sobie inaczej określili wiekowo (ja 45 lat miałam, a na świeżaka po studiach zostałam sklasyfikowana, co to się wymądrza). Nauczanie tejże grupy wiekowej wspominam jednak bardzo bardzo miło i cóż ... to jest bardzo cenne doświadczenie :) Ściskam Cię mocno bo bardzo dawno już zaniedbałam blogowe sympatie, ale życie mnie przycisnęło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Barbarka troszkę masz rację...mąż go zmartwił, ale nie mój tylko jego wnuczki, która, odkąd poznała swojego, raczej nie przyszłego, przestała mieć kontakt z dziadkiem. Mój Pan, wnuczkę zdecydowanie we mnie widzi ;)

      Usuń
  6. Faktycznie ładne i zadziwiające zdarzenie. Pan musi być urokliwy, jeśli weszłaś w tak przyjacielski z nim kontakt. Ja takich ludzi często "gubię", bo za mało jestem cierpliwa w ich poznawaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie jest :) Podoba mi się bardzo jego chęć, siła i motywacja do poznawania rzeczy nowych :) a przy tym jego nienowe ;) nawyki, wychowanie, zachowanie, którego od ludzi tego pokolenia niejedna i niejeden z nas powinni się uczyć, wciąż uczyć i jak najwięcej czerpać :)
      A u siebie zauważam zdecydowanie ogromne pokłady cierpliwości do takich (i starszych) ludzi :) , bo dla tych codziennych (i młodszych) pokłady jej nie takie wielkie :)

      Usuń
  7. Mam wrażenie, że starsze osoby mają problem z rozpoznawaniem wieku. Kilka lat temu miałam taką sytuację, że pewna pani składała mi życzenia abym szczęśliwie wyszła za mąż bo jestem miła i dobra... a mam syna dorosłego :D Bardzo się zdziwiła, kiedy powiedziałam jej o mężu i synu. Tak często bywa... o kulturze kolejkowej też mogłabym wiele napisać ale po co...?
    Pozdrawiam i wszystkiego dobrego życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, po co :) i niech tyle o tej kulturze zostanie ;)
      Ja też nie potrafię ocenić wieku...osób starszych i ode mnie starszych ;)

      Usuń
  8. No fajna historia, pozdrawiam Cię serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń