środa, 2 września 2015

Owoce pod owsianą :) kruszonką...

OWOCOWE CRUMBLE
Crumble z sezonowych owoców i z owsianą kruszonką 



Najszybszy i najprostszy deser świata. Sezonowe owoce i zdrowa owsiana kruszonka...wszystko zapiekamy i zajadamy ;)

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Deser jogurtowo - galaretkowy z owocami :)

Deser: jogurt naturalny, owoce i galaretka  :)


...też był pyszny mimo mojej niespecjalnej miłości do galaretki :)



wstęp:
u mnie galaretka cytrynowa, a owoce maliny (u mnie mrożone) :)

składniki:)

1 galaretka
1 szkl jogurtu naturalnego
maliny...hmmm dwie garście :) a tak naprawdę tyle żeby nam na całej powierzchni deseru utknęły :)

co robimy:)

galaretkę rozpuszczamy w szklance gorącej wody (w połowie oryginalnej ilości czyli :) )
i czekamy aż wystygnie, tylko niech nam się nie zetnie :)

jogurt wlewamy do miski, mieszamy trzepaczką, dolewamy przestudzoną galaretkę i porządnie mieszamy powyższym urządzeniem kuchennym, a jak nam się chce możemy użyć miksera:)

przelewamy do ładnej miski, w której deser podamy, jeśli będziemy pałaszować w gronie rodzinnym...czyli u mnie całą miskę zjada mąż

albo przelewamy do kilku małych miseczek / kokilek... jeśli nam się goście szykują

na wierzch wrzucamy owoce

i wstawiamy do lodówki, co by nam się deser ściął :)


Smacznego :)

ps. jedna z kolejnych wersji... galaretka ta sama, ale owocki z więcej kolorem :)







piątek, 7 sierpnia 2015

Melanżowa żółta torebka.. na szydełku, wzór :)

...czyli jak wykorzystać resztki włóczek ☺


Taka torebka :)


 ...zaczęło się od uchwytów...


...były ciemnobrązowe z odchodzącą farbą (drewniane są), należały do torebki z niby jeansu, kupionej gdzieś za grosze...właśnie ze względu na rączki :)

...było to kilka lat temu... rączki pomalowałam zaraz po zakupie, nie miałam pomysłu na torebkę więc się gdzieś zapomniały :)


 malowałam je metodą przecierek...
(spod białej farby szara wychodzi :) )


...ostatnio są porządki, czyli chciałabym wszystkie gdzieś kiedyś rozpoczęte prace dokończyć
i przyszła pora na te rączki
znalazłam wzór w (Diana robótki extra 1/2015) :





zrobiłam no i mam:)

a!
 prostokąt zrobiłam :) u mnie wyszło 30 na 58 cm
połączyłam z uchwytami w taki sposób, jak było w kupnej torebce, zszyłam boki i już :)
a! :)
robiłam na dużym szydełku (12) włóczki w 4 nitki, stąd melanż:)
Pozdrawiam

MUFFINKI JOGURTOWE CZEKOLADOWE... z czekoladą :) i malinami

Muffinki...

przy jogurtowo- makowych pisałam Wam, że nie są moją mocną stroną :) zbyt mało pracy :)
Ale akurat miałam jogurt i akurat musiałam go wykorzystać już i "akurat" miałam ochotę na słodkie :)
a poza tym akurat 8 lat wcześniej zgodziłam się zostać żoną mojego męża :)




Co potrzebujemy:)

200ml jogurtu naturalnego
150 g mąki
55g niesamowicie! miękkiego masła
60g cukru
1  duże jajko
3 czubate łyżeczki kakao
proszek, soda - po łyżeczce
1/4 czekolady nie słodkiej nie gorzkiej wyborowej :) (takiej użyłam)
maliny 2-3 garści (ja robiłam z mrożonych)

Co robimy:)

suche składniki mieszamy porządnie
mokre składniki mieszamy
do mokrych przesypujemy suche - mieszamy
wmieszowujemy:)  pokrojoną w kosteczkę czekoladę
a następnie maliny


przekładamy do muffinkowej formy, czy foremek czubatą łyżkę gęstej masy do każdej

pieczemy: 180 st. C 25 - 30 min

Smacznego :)


16 MIESIĘCY Z INTERFERONEM...

...w tym miesiącu badała mnie Pani ordynator... zapewne dlatego, że w zeszłym miesiącu badała wszystkich, a mnie nie :)

...tylko, że napisała mi skierowanie do poradni gastroenterologicznej ;/ wcześniej oznajmiwszy:) mi, że ona stara baba, w końcu musiała zdecydować się na badanie gastro... ale trzeba zrobić, dobry lekarz w 4 minuty zrobi, chce się pluć i wymiotować... a się nie da :)

...a to wszystko przez to, że pewnie dwa miesiące temu zgłosiłam bóle brzucha, nadbrzusza i notoryczną potrzebę wypicia mięty... w międzyczasie były badania, z których nie wyszło nic :) chociaż wypisu już drugi miesiąc z tamtego czerwca odebrać nie mogę...
... lekarz ogólny przepisał tabletki, na wieść o bólach i mięcie plus skierowanie do laryngologa :) zawężenie w taką stronę spowodowało moje poza brzuszne narzekanie na utrudnione oddychanie :)
...laryngolog nic nie stwierdził, poza tym, żebym wróciła do lekarza rodzinnego, a ten żeby coś na uspokojenie mi przepisał, on sam wręczył mi receptę na... walerianę :)
...tak czy siak...Pani ordynator woli mieć pewność wewnętrzną... wnętrza moich dwunastnic, żołądków i innych przełyków :)
...kolejka i tak kilkumiesięczna...póki co :)

wtorek, 14 lipca 2015

Tunika na szydelku... jak zrobić :)

Diana 4 / 2014

http://www.bpv.pl/pl/gazeta/1841/Mala_Diana_4_2014

Każdej Pani :) która chce "sama sobie" zrobić szybko, łatwo i przyjemnie...
Wzór idealny dla początkujących szydełko-maniaczek, które zapragną porzucić koce, pledy i narzuty :) na rzecz... kolejnego przyodziewku :)

tutaj zalinkowywuje :) Wam film, bardzo pomaga w pracy nad tuniką :)


a pisemna instrukcja obsługi tu:) :






u mnie wyszła tak:



a najbardziej denerwująca była końcówka - pasek :)

Jarmark Hetmański


Bajeczne targowisko

Pół mojego życia rodzice mieszkają w Zamościu... mama mi co roku napominała, że coś tam na Jarmarku Hetmańskim kupiła... ale widocznie mówiła bez emocji, bo jakoś nigdy nie pamiętałam, żebym na takowy "targ" chciała się wybrać :)

to tego, ostatniego czerwca i jego pierwszego weekendu... byłam u rodziców i na wspomniany jarmark niedaleko :) wprawdzie potrzeby nie miałam i przekonana, że to jak na krakowskich "targach" i "starociach" będzie... wszystko po cenach bardzo turystycznych... a tu niespodzianka:)

... rękodzieła wszelkie, starocie również, kosze, kapelusze, perły czy porcelany:), "prawdziwe" mięsa, wędliny i chleby, mnie jednak urzekł Pan z ziołami, oliwami i innymi dobrociami :) a ceny fascynujące, no chyba, że chcieliśmy kupić chleb (czy inne wypieki) litewski, sprzedawany przez Panie i Panów z Wilna...:/

moje zakupy były... wakacyjne: kosz na plażę :)


 i kapelusz też...



i jeszcze spożywcze zakupy...
  • czystek
  • czubryca zielona i czerwona :)
to moje zakupy ...

a mężowe:
kiełbasa, sery, chleb, bułeczki z czymś:) te ostatnie akurat dla mnie głównie... a wszystko od sąsiadów z północy...;/

A czubryca, to nowy zakup jak dla mnie... jak  kupowałam to nie wiedziałam, że to mieszanka / przyprawa :) a ja Zosia samosia, przecież sama bym sobie zrobiła:))

nie zrobiłabym :)

czubryca / czubrica - główny składnik takiego kuchennego miksu to cząber górski, pochodzenie: kuchnia bułgarska, ponadto: sól, a potem pewnie co w duszy gra, np. cebula, czosnek,  pietruszka, lubczyk, papryka słodka, kozieradka, bazylia, tymianek, a w czerwonej chili :)

wystarczy w kuchni mieć czubrycę i nic więcej już nie potrzeba :)
czerwona do mięsa, zielona do ryb, czy sera:)

piątek, 10 lipca 2015

Podróże...z interferonem i szydełkiem :)

W zeszłym roku robiłam "wpisa" :) o podróży z interferonem, to było pierwsze interfero - podróżnikowanie :) więc były strach (głównie rodziców) i zgrzytanie zębów (czasami dosłownie ;/ )

Czym się różnił wyjazd poprzedni od tego... podjęliśmy decyzję o kierunku dzień przed wyjazdem... a nie w drodze...ale to chyba tylko dlatego, że w zbiorach przewodnika Grecji jeszcze nie mieliśmy :)



...no to jak mówię, że Grecja (Lefkada), to słyszę hyyy!!! to męczące!!! to za daleko!!! itd. itp.
dlatego tylko brat mój wiedział dokąd się wybieramy, żeby hyyy! nie  było przed wyjazdem :)

... a tak w ogóle to te wszystkie hyyy! usłyszałam od znajomych....bo rodzina to przyzwyczajona, że Bałtyk, czy Adriatyk, to dla nas zbyt blisko :)

jechaliśmy dwa dni... pomalutku, a że nowa droga, inne kraje, inne widoki ;/ to się nudą człowiek nawet nie zmęczył :) samej jazdy, czasu spędzonego w samochodzie było około 20 godzin... i w ogóle te podróże, tam i z powrotem, to pikusie były w porównaniu z tym ostatnio dniowym krajowym upałem...nawet dla mnie...dla wielbiciela "sawańskich" temperatur :)

 pogoda też nas wspierała, bo od Polski była taka:



 nie świeciło, nie padało...po prostu było dla męża idealnie dla mnie ciut zbyt chłodno :)

podejrzanie zrobiło się następnego dnia...


bo i w Grecji dla męża idealnie, a dla mnie zbyt chłodno :))
a to zdjęcie w ogóle miało na myśli...że zajęliśmy całą autostradę... tylko my i.. my... i tak bardzo często i bardzo długo :)

to fałszywe alarmy były...
a morze było...pocztówkowe :)



 

a plaże puste


 do czasu :))



 a ja pracowałam troszkę :)


tunika na szydełku...


i chciałam Wam jeszcze przedstawić Pascala i Okrasę :))


15 miesięcy z interferonem...

...z jedną zmianą :) pierwszy raz w życiu poczułam upał :) ostatnie upały zapewne zdrowego mogły położyć :) ale mnie! :)
jedyna słuszna pozycja...do życia... leżenie... a to jest tak bardzo wbrew mojej naturze :))
a z oczami bez zmian...czasem lepiej czasem gorzej...rada od Pani neurolog..."inne spojrzenie" :)

piątek, 19 czerwca 2015

14 miesięcy z interferonem...

trochę...nieporadnie powstają  posty na moim blogu... nie żebym tłumaczyć się chciała, czy potrzebowała...ale jednak sama względem siebie mam wyrzuty sumienia więc jednak...tłumacze się :)

jak mi zdrowie pozwala (czyt.: oczy widzące) pisać powinnam, jak nie pozwala (czyt.: oczy niezbyt dowidzące) tworzyć powinnam i wtedy bylibyśmy na bieżąco :)

a tak to co... tworzę, nie piszę ;/
mam oczne przygody różne... prawe oko po "pozagałkowym" już chyba tylko cud został... lewe oko... męty mnie dopadły... od małego kilka razy trafiło mi się taki mętne spojrzenie, przechodziło szybciej niż się pojawiało i w ogóle nie przeszkadzało...a teraz... pojawiło się, miesiąc mija, krople były przeróżne...steryd blisko tydzień i nic się nie poprawiło...
teraz już się przyzwyczaiłam, będąc w domu prawie nie odczuwam...nawet czytać się nauczyłam:) będąc na zewnątrz...jakby to młodzież powiedziała "masakra" :(
fruwają takie czarne muchy, szare fale i inne na pierwszym planie...

poza tym, trzeba było 14 miesięcy, żeby przyzwyczaić się do zastrzyków... :) "już" mi wiszą :) trzeba robić, robię, nie trzeba też dobrze :)
a tak poważnie... to był taki miesiąc, że głównie robiłam w brzuch...czyli boli mniej czasem w ogóle...paniki nie ma :)
"strach w oczach" raz na jakiś czas... jak mi się nie chce i mężowi nakazuję w cztery litery...wtedy boli  :) ale za to nie ja muszę przygotować strzykawę :))