czwartek, 11 stycznia 2018

45 miesiąc leczenia

2 miesiąc z Tecfiderą

To taki wpis delikatnie medyczny :) Ale musiałam go poczynić, bo w kolejnych miesiącach i latach mogę do takiego wrócić i nie będę mieć wątpliwości, co i kiedy wydarzyło się w moim SM życiu :)
Może też być pomocny dla osób, które szukają informacji o skutkach ubocznych stosowania Tecfidery ;)

Ketony w moczu

Wyniki po pierwszym miesiącu miałam prawie dobre. Nie całkiem ponieważ w moczu znalezione ogromne ilości acetonu. Było to przed świętami, dostałam zalecenie picia w większej ilości i zrobienia badania kontrolnego po 10 dniach. Wynik ilości śladowe.

Rozbicie

Drugi miesiąc zaczynał się niewyraźnie...od dwóch tygodni jestem ciut trochę jak zombie.  Jak to pisze brakuje nam trzech dni do świąt, a ja jestem notorycznie nieobecna duchem i ciałem mam wrażenie podobnie. Idę w jakieś mijesce i stoję, bo nie wiem po co przyszłam.

Nocne poty (zimne?)

Mam podwyższoną temperaturą w stosunku do mojej dotychczas standardowej podobnie drugi tydzień.

 A od kilku dni ( trzeci dzień drugiego opakowania): Wieczorem kładę się do łózka, jeszcze jakiś czas nabawiam sie smartfonowej ślepoty...jest mi dobrze ;) (ani ciepło, ani zimno). Jak zanurzę się pod kołdrę w momencie robi mi się niesamowicie zimno (zębamu szczękam) trwa to minutę. Potem usypiam, budzę się w nocy (raz sprawdzałam była 04:00, jestem cała mokra* i nie jest mi ani zimno, ani gorąco. Idę do łazienki, wracam do łóżka, po drodze łyk wody. Wstaję za dwie trzy godziny...i od razu muszę iść do łazienki.
To, że się sika po wstaniu...dla wielu normalne, dla mnie od wielu lat nie było :/ Mogłam i zrobić kanapki dla męża i wypić kawę i męża wycałować i wygonić i gdzieś wtedy potrzebowałam pójść do łazienki.

* jak pisze mokra, myślę mokra ;/ Były noce łagodne, potem było coraz gorzej, zmieniałam piżamę, a i miałam noc, kiedy całą pościel musiałam wymienić.

Tecfidera, a obfite krwawienia

Na większą niż zazwyczaj miesiączkę, uwagi można nie zwrócić, na to, że piersi zmieniają kształt i są niedotykalskie, teoretycznie też nie, bo jednak mamusia od małego tłumaczyła, że każda dziewczynka i kobieta inaczej przechodzić cykl może. 

Tylko śmiesznie zaczyna się dziać, jak takie objawy spotykają kobietę z zaburzeniem miesiączkowania, jakim jest pierwotny jego brak. Więc jak się zapewne domyślacie spodziewałam się raczej kolejnej ciąży...niż okresu. 

Sama miesiączka też była charakterna, bardziej niż książkowa, długa (9dni) i obfita na szczęście umiarkowanie.

Ostatni dzień krwawienia, był też ostatnim dniem nocnych wędrówek i zmian mokrej piżamy :/

Jedyna rzecz, którą z łatwością potrafię wytłumaczyć, to temperatura, która w sposób jak u mnie w ostatnim miesiącu, zmienia się w podobny sposób, u kobiet miesiączkujących.

Oczy

Tu się nic nie zmienia, albo zmienia na gorsze, sama chyba już nie potrafię tego ocenić. Kolorowe zjawiska, intensywne barwy, albo bardzo jasne, są ogromnie nieprzyjazne moim oczom.
Dziś jest piękne niebieskie niebo, słońca w szalonych ilościach i jest to taka pogoda, podczas której chciałabym być jedynie na zewnątrz, a jak już jestem to marze o pomieszczeniu.

A jak do was piszę, co widzę? Mam lampkę słabiutką, w niedalekiej odległości, która łagodzi biel ekranu ;)

Kontrolę okulistyczną mam za miesiąc...w sumie chciałabym, żeby Pani doktor orzekła, ze jest na tyle tragicznie, że mnie musi zamknąć na badania :/

Objawy z ulotki

Powyższe objawy w ulotce wymieniane nie są (poza acetonem, który i owszem). Skąd więc przypuszczenia moje, że są to skutki uboczne?
1. skonfrontowałam z koleżanką, która dłużej ode mnie żre tabletki. Podobne objawy.
2. Mam 32 lata i nigdy nie miałam okresu, bez terapii hormonalnej, której nie stosuje od ponad pół roku.
A z ulotkowych u mnie:
1. czasem, sporadycznie pojawia się uczucie małych, nie nieprzyjemnych szpileczek na buzi ...takie zimno ciepło (podobnie było w pierwszym miesiącu, tylko, że na całym ciele)
2. skutki uboczne w ulotce pojawiające się najczęściej, dotyczące układu pokarmowego, mnie jakby nie dotyczą.
Jakby nie, ponieważ, ja odkąd pamiętam, ze szczególnym naciskiem, od diagnozy, mam niekiedy mdłości, czasem bóle brzucha...jednakże według mojego poznania, mojego organizmu, to moja głowa i psychika reagują w taki sposób. I w tym miejscu zaznaczyć muszę, że są one o wiele lżejsze i rzadsze teraz, niż podczas stosowania interferonu. Ja naprawdę, nie lubiłam tych zastrzyków :(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz