Śledzie w oleju

Składniki:
5 płatów śledziowych solonychokoło 15 cm pora
kilka listków laurowych
ziarenka kolendry
olej rzepakowy tłoczony na zimno
Śledzie zostawiamy na noc (albo na kilka długich godzin) w misce z zimną wodą. Następnie opłukać, wysuszyć na ręczniku kuchennym i pokroić w około 1 cm kawałki.
Pora przekroić na pół, umyć pod bieżącą wodą, wysuszyć i pokroić w cieniutkie półplasterki / paseczki.


Całość zalewamy olejem. Mój dodatkowo był delikatnie pikantny, ponieważ są w nim ostre papryczki.
Oleju na taką ilość śledzia potrzeba dużo, więc proszę się na to przygotować, albo zacząć przygodę z śledziem od mniejszej ilości rybki ;)
Smacznego ;)
Jesteś nieustającą inspiracją... ja tez bardzo lubię sledzie:)
OdpowiedzUsuńCieszę się Aniu bardzo za inspiracje oczywiście, ale jeszcze bardziej za Twoją lubość do śledzi, jak u mnie ;)
Usuńps. na barszcz się jeszcze nie odważyłam ;)
Szalenie twórczy i inspirujący jest ten Twój blog. Ale u nas śledzie z rzadka (niestety?).
OdpowiedzUsuńZe śledziami jest jak z...nie wiem czym ;) ale albo się je lubi (w każdej postaci), albo nie lubi (w żadnej) :)
UsuńMój mąż miał kilka takich rzeczy, których nie lubił :) Np śledzie. Były na pierwszej naszej małżeńskiej wigilii. Mąż zrobił minę, jakby śledź w kawałkach miał się na niego rzucić. Oznajmił, że nie lubi. Za kilka dni zapytałam, czy w ogóle jadł, czy tylko się nasłuchał...że niedobre ;)
Nie jadł, przy następnej okazji spróbował, a teraz jako pierwszy wynajduje śledzie na stole ;)