czwartek, 24 listopada 2016
środa, 23 listopada 2016
CZAPKA NA SZYDEŁKU (AŻUROWA SMERFETKA :) )
Smerfetka - dłuższa / wyższa czapka na szydełku
Smerfetka...gdzieś wyczytałam, że tak nazywa się taka dłuższa czapka.Osobiście uwielbiam, chociaż te wszystkie, które zajmują moją szafę, są raczej nieażurowe, a ogromniaste, puszyste i przesłaniające świat (więc raczej smerf ;) śpioch ;/ )
Dziś, taka bardziej kobieca :)
wtorek, 22 listopada 2016
Chusta na szydełku (schemat)
Chusta, szydełkiem, schemat :)
Schemat chusty, a tak naprawdę chusteczki na głowę :) znalazłam tutaj
środa, 16 listopada 2016
Czapki na szydełku (wzór i podpowiedzi:))
Czapki na szydełku, jeden wzór, różne włóczki, różne szydełka, różne rozmiary :)
Wzór jeden, więc od niego zacznijmy :)
Diana extra 5/2012
czwartek, 10 listopada 2016
31 miesięcy z interferonem
Kiedyś byłam rzepą :) Babcia z mamą, tak mnie nazywały, bo jako jedyne z "dzieci G" nigdy nie chorowałam, ba ja nigdy nie byłam chora.
Teraz (czytaj, odkąd przyjmuję interferon) jestem nadwrażliwa na jakieś wyszukane wirusy (czy, czym one są te małe ustrojstwa). Zawsze, jak moja mama męża niedomaga (przeziębiona jest znaczy) mnie boli gardło. Zawsze, jak dzieci kolegów z pracy męża są chore, mnie boli gardło:) A jak ktoś pobliski jest chory na "męski katar" :) ...mnie boli gardło. Nawet nie sprawdza się unikanie, niewitanie:) i inne "nie". Im dłużej w moim życiu interferon tym moja odporność słabsza. Jakbym chciała zacytować lekarza...interferon nie obniża odporności, on ją ...modyfikuje :/
Modyfikować...czy to nie "poprawiać" na przykład.
Takie naszły mnie złości, niepewności, najpewniej w związku z wynikami zeszłomiesięcznego rezonansu. "Kontrolny MRI [...]wykazał obecność 5 dodatkowych ognisk demielinizacyjnych w CUN." Ale pacjentka rzutu nie miała, więc w programie została:) Pacjentka to się zastanawia, czy nie rzucić tego w ...wiecie co.
:)
Teraz (czytaj, odkąd przyjmuję interferon) jestem nadwrażliwa na jakieś wyszukane wirusy (czy, czym one są te małe ustrojstwa). Zawsze, jak moja mama męża niedomaga (przeziębiona jest znaczy) mnie boli gardło. Zawsze, jak dzieci kolegów z pracy męża są chore, mnie boli gardło:) A jak ktoś pobliski jest chory na "męski katar" :) ...mnie boli gardło. Nawet nie sprawdza się unikanie, niewitanie:) i inne "nie". Im dłużej w moim życiu interferon tym moja odporność słabsza. Jakbym chciała zacytować lekarza...interferon nie obniża odporności, on ją ...modyfikuje :/
Modyfikować...czy to nie "poprawiać" na przykład.
Takie naszły mnie złości, niepewności, najpewniej w związku z wynikami zeszłomiesięcznego rezonansu. "Kontrolny MRI [...]wykazał obecność 5 dodatkowych ognisk demielinizacyjnych w CUN." Ale pacjentka rzutu nie miała, więc w programie została:) Pacjentka to się zastanawia, czy nie rzucić tego w ...wiecie co.
:)
poniedziałek, 7 listopada 2016
Kluski "śląskie", kopytka i "leniwe" z kaszy jaglanej
KASZA JAGLANA W KLUSKACH RÓŻNYCH :)
To była chwila:) Bezwiednie ugotowałam garnek kaszy jaglanej, bynajmniej mnie to nie zaniepokoiło, bo jak wiecie zawsze znajdę dla niej zastosowanie:)Jak tu:
w budyniu
w kaszach zapiekanych
w kremie w cieście marchewkowym
czy w innych przepisach tu nie zamieszczonych :)
Dlaczego w tytule postu mamy i leniwe i śląskie i kopytka?
Będą dwa przepisy, na pierogi "leniwe", czyli z dodatkiem twarogu, oraz "śląskie" w kształcie kopytek, bez ziemniaków :)
poniedziałek, 24 października 2016
Kluski śląskie
KLASYCZNE KLUSKI ŚLĄSKIE
Jako rodowita Ślązaczka, która już większość życia mieszka w Krakowie (w sumie po połowie dziadków Krakowianka :) ), oddam w Wasze ręce kluski śląskie :)30 miesięcy z interferonem
Nie wiem, czy miałam jakąś sfatygowaną partie, czy ręce z głową wspólnej drogi znaleźć nie mogły, ale każdy zastrzyk to udręka była. Nie, nie bolało. Jedynie zastrzyków się nie dało przygotowywać. Jakby to pierwszy miesiąc był to bym przyznała, żem :) niedouczona, ale to jednak kolejny.
Trzydziesty miesiąc, czas rozpadających się w rękach strzykawek. Milion razy obejrzałam film instruktażowy, w każdym znanym i nieznanym :) mi języku. Nawet dowiedziałam się, że mocowanie nieprzygotowane jest na przekręcenie, nasłuchałam o tym jak trzeba lekko, leciusieńko i inne takie tam, cackałam się jak z dzieckiem, a to wszystko, jakby i tak nie współgrało.
Wiem, trzeba było jechać do szpitala...pokazać i nowe dostać, ale koniec końców każdy zastrzyk wykonać się udało, a mnie i tak w Krakowie nie było.
W tym miesiącu będę już niewyjazdowa, więc jakby co(ś) pojadę :)
W tym miesiącu miałam kontrolny rezonans, wyniki...za jakiś czas, ale, że stoperów z uszu nie wyciągnęłam po badaniu, zorientowałam się dopiero w samochodzie :)
Jeszcze wciąż nie mogę rozstrzygnąć, który lek (czytaj gadżety) bardziej mi odpowiada. W tym miesiącu na przykład nędzna ilość wacików dokuczyła mi parokrotnie.
A mniejsza bolesność? Czy nie warto za nią oddać tych kilku gazików? :) Pewne, że warto, tylko ja mam raczej takie pytanie na teraz, czy nawet jakby zastrzyki nie bolały, to myśl o tym, że nie jest się najzdrowszym i najpewniej przez jeszcze wiele (długich) lat zastrzyki będą, nie natęża bólu, nawet znikomego, czy żadnego? ;(
Trzydziesty miesiąc, czas rozpadających się w rękach strzykawek. Milion razy obejrzałam film instruktażowy, w każdym znanym i nieznanym :) mi języku. Nawet dowiedziałam się, że mocowanie nieprzygotowane jest na przekręcenie, nasłuchałam o tym jak trzeba lekko, leciusieńko i inne takie tam, cackałam się jak z dzieckiem, a to wszystko, jakby i tak nie współgrało.
Wiem, trzeba było jechać do szpitala...pokazać i nowe dostać, ale koniec końców każdy zastrzyk wykonać się udało, a mnie i tak w Krakowie nie było.
W tym miesiącu będę już niewyjazdowa, więc jakby co(ś) pojadę :)
W tym miesiącu miałam kontrolny rezonans, wyniki...za jakiś czas, ale, że stoperów z uszu nie wyciągnęłam po badaniu, zorientowałam się dopiero w samochodzie :)
Jeszcze wciąż nie mogę rozstrzygnąć, który lek (czytaj gadżety) bardziej mi odpowiada. W tym miesiącu na przykład nędzna ilość wacików dokuczyła mi parokrotnie.
A mniejsza bolesność? Czy nie warto za nią oddać tych kilku gazików? :) Pewne, że warto, tylko ja mam raczej takie pytanie na teraz, czy nawet jakby zastrzyki nie bolały, to myśl o tym, że nie jest się najzdrowszym i najpewniej przez jeszcze wiele (długich) lat zastrzyki będą, nie natęża bólu, nawet znikomego, czy żadnego? ;(
środa, 5 października 2016
Wrażenia po pół roku bez glutenu ( i laktozy :) )
Pół roku bez glutenu, czyli jak to u mnie było :)
Jeżeli dieta taka nie wniosła wiele "prozdrowotnie":) to przynajmniej pozwoliła poznać nowe smaki, a co najważniejsze kazała myśleć o tym co się je:)Czas bezglutenowy to czas w którym przestałam jeść cokolwiek, to czas kiedy każdy posiłek był daniem, a nie jakimś przypadkowym składnikiem
Czy coś zmieniło się po pierwszym tygodniu? ( kawałek nieopublikowanego posta z początków :) )
Przez pierwsze trzy dni byłam nieustannie głodna, pomimo jedzenia większych porcji niż zwykłam pożerać wcześniej.
W tym czasie jadłam dużo mięsa, co jak na poprzednie przyzwyczajenia było absolutną nowością. Do tej pory i owszem mięso jadłam często, ale raz dziennie, nie pamiętam żebym sobie kanapkę na śniadanie pierwsze, drugie czy kolacje z wędliną zrobiła.
Co na przykład jadłam:
poniedziałek, 26 września 2016
Risotto z grzybami :)
Risotto z grzybami, krok po kroku
Wprawdzie w tym roku na grzybach nie byłam, ale kilka prawdziwków dostałam i zainspirowały mnie do zrobienia risotta:)
Grzybów miałam tyle do jednego risotto na dwie osoby
Zapraszam po przepis:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)







