niedziela, 28 lipca 2019

Pierogi z jagodami


Pamiętacie "to już ostatnie borówki

No to otóż nie były, bo jeszcze nie dość, że są, to pierogów z jagodami nalepiłam ;)

Marzyłam o nich od dawna ;) Raz dopadł mnie błąd czeski w Słowacji, jak zamówiłam pierogi z jahodami...no skąd miałam wiedzieć ;)

W częstych podróżach do rodziców męża mijam od lat i miesięcy wielki nie bilbord, a napis PIEROGI Z JAGODAMI...ale zawsze jedziemy jednak w porze obiadowej i no...
...a jagody jakoś tak zawsze w inny niż pierogowy sposób pożytkowałam ;)

Do teraz :). Mam Ci je ja i...nic nie zamroziłam na smutną jesień, bo wszystko zjedliśmy


Pierogi z jagodami


Ciasto idealne, babcine na pierogi


2 szklanki mąki
3/4 szklanik wrzątku
szczypta soli
jajko
około 3 łyżek oliwy / oleju

Mąkę przesiewamy na stolnicę, bądź blat, solimy, na środku robimy dołek, jedną ręką po trochu wlewamy wodę, drugą ☻ za pomocą noża zasypujemy wodę mąką :) Dolewamy oliwę i jajko i wciąż jeszcza za pomocą noża łączymy je z mąką. Ciasto gładko zagniatamy rękami, formujemy kulę, część blatu podsypujemy mąką, kładziemy kulę ciasta i przykrywamy miską. Zostawiamy przynajmniej na piętnaście minut.

Ciasto dzielimy na cztery części, każdą z osobna wyjmujemy spod miski, wałkujemy, kroimy w kwadraty, czy wycinamy kółka jak praktykujecie tylko ;)
A propo rodziców męża...mama zawsze mi powtarza, że do pierogów nie używa się jajka, bo ciasto robi się twarde...ja jak na synową przystało ;) jajko dodaję zawsze, a ciasto jest pszepysznie mięciutkie ;)
Oczywiście nie robię tego na złość mamie, tylko zgodnie ze szkołą babci ;)


Jagody do pierogów

 

Ile dokładnie ich było Wam nie powiem...trochę się zjadło, trochę wykorzystałam inaczej, a to co zostało wylądowało w pierogach...niektóre pierogi z malinami były też ;)

Jagody oprószamy mąką ziemniaczaną...dosłownie, delikatnie, oprószamy

Łyżeczką nakładamy owoce na kółeczko, bądź kwadracik i lepimy ;)

Gotowanie pierogów z jagodami ;)

 

Pierogi gotujemy niedługo...3-4 minuty, Odcedzamy, a następbnie przekłdamy do miski, i posypujemy cukrem, bez przesadności z ilością, bo każdą kolejną partię pocukrzymy i po każdej wstrząsamy miską, żeby nie doprowadzić do pozlepiania się pierogów.

Sposób na nie zlepianie się pierogów przy użyciu cukru właśnie, zaczerpnęłam od teściowej mojej☺ więc nie taka znowu synowa, ze mnie, że jej nic co mama męża pokaże nie pasuje ;)

Ale jednak tylko i wyłącznie stosuję ją, tą zasadę do jagód ;) ewentualnie niesłodkich malin, wczesnosezonowych ;)

Smacznego :)

9 komentarzy:

  1. Nie lubię lepić, lubię jeść!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś znów lepilam :) ale do zamrażarki poszły:)
      A lepić lubię...jak Mam fajną książkę albo porywczą muzę w uszach:)

      Usuń
  2. Bardzo chętnie zjem takie pierogi, bardzo. Nawet na zdjęciu prezentują się wyśmienicie. Nie dziwię się, że wszystkie zjedzone. :) Pozdrawiam, miłego dnia. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W telewizji reklama polskiej borówki, że w hipermarkecie wiaderko 0,5l tylko 8,99. Czekam na syna, by mu powiedzieć, by poszedł i kupił, ponieważ jagody, to jedyne owoce, które uwielbiam w cieście(jagodzianki, mogę jeść kilogramami) i jako pierogi(lepić nie lubię ale jeść jak najbardziej). Narobiłaś mi smaku i trochę poczułam się nieszczęśliwa. Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakupione zostały borówki? co by się humor poprawił...

      Usuń
  4. Oj tak, takie pyszności lubię.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) My opróżniliśmy już zamrażarkę z tych, które w końcu mi się udało na później zrobić...więc też lubimy ;)

      Usuń
  5. Mam duze pudelko borowek ale przeznacze na koktajl z domowego kefiru :)
    Powinnam sie zmobilizowac i zrobic pierogi tylko pani len nie pozwoli :) choc ciasto wyrabia mi "gosposia" i nie musze sie meczyc to pozostaje walkowanie i klejenie uuuuu :(
    Powinnam chociazby dla meza aby kochal swoja zone :) :)

    OdpowiedzUsuń