Jarmark
Jarmark, to coś większego od targu, bazaru, targowiska, czy...placu, po krakowsku:)
Samo słowo pochodzi z niemieckiego - Jahrmarkt - a kto niemiecki zna widzi tu słowa dwa:) rok i targ.
W czasach dawnych wyczekiwane doroczne targowisko, na zdecydowanie wiekszą skalę od tych codziennych. Największe znaczenie mieli kupcy nielokalni, wędrowni handlarze.
Dzisiaj jarmarki coroczne to przedsięwzięcia, raczej komercyjne, łączące zabawę z handlem, a nawet nauką rzemiosła. Są próbą nawiązania, do dawnych tradycji kupieckich.
Współczesne jarmarki, nie coroczne też mają swoje miejsce. Są to po prostu cykliczne targowiska. Odbywają się przeważnie raz w tygodniu, w konkretny dzień. Handlarze takich targów, są wędrujący, tylko cykle mają krótsze od ich kolegów poprzednich epok :)
Jarmark Hetmański
A ten zdecydowanie jarmark, w słownikowym znaczeniu, odbywający się raz w roku. Czy tylko rozkwita, dla uciechy mieszkańców i turystów? Pewnie dla radości, choć wierzę, że wielu pamięta, dlaczego zrodziła się tradycja dorocznego targowiska:)
Jest rok 1580, hetman Jan Zamoyski wydaje akt lokacyjny miasta, niebawem zaaprobowany przez króla Stefana Batorego
Dziś w samym sercu Perły Renesansu, po raz 23 świętujemy 437 lat istnienia miasta
Mój Jarmark Hetmański:)
Mąż mój zawsze dosłowne małe co nieco na ząb, ja niedosłowne nieco, ani małe nawet, żeby na ten głód coś przyrządzić...czyli...mąż jedzenie, ja garnki :)

I tak się sobota skończyła ..."stragany" pozamykali i powrócą rano
Niedziela moja była:)
Tak sobie kiedyś powiedziałam, że rok w rok coś z bolesławieckiej ceramiki sobie właśnie tu kupię. Nie wybieram wzorów typowych i rozpoznawalnych...czemu? W sumie nie wiem:) za pierwszym razem zakupiłam przecudne kwiatuszki i tak mi zostało :)

Niedługo tez będę tylko turystką w Zamościu...czy jest mi żal, troszkę tak...ale jak mam tam wrócić to wrócę, w odpowiednim momencie
Tyle małego co nieco :)
Sernik obiecany zrobiłam, niebawem przepis :)
Śliczne te naczynia, lubię te wzory, choć kiedyś zbierałam ciemnobrązowy Bolesławiec - dziś mam resztki, bo kiedyś caąl półka zleciała z hukiem - i już ich nie zbieram ;).
OdpowiedzUsuńMarzy mi się, żeby wreszcie pojechać kiedyś do Zamościa...
A - zawieszka czeka jeśli chcesz. Ale jeśli wolisz inny kolor - pisz, proszę :)
UsuńJa tak poza Bolesławcem...to Włocławek...i wyjechałam na kilka dni...po powrocie skorupy :/ Podobno kot za muchą...zimą...o drugiej w nocy...biegał :)
Usuń