Bez przepisu :/

I w tym miejscu wpis mogę zakończyć :(
Cała reszta tortu była, tak absolutnie improwizowana, że na bieżąco nie zapisałam nic, a po skonsumowaniu...w momencie, kiedy tort zrobił piorunujące wrażenie, nawet na braciszku :) wciąż nie wpadłam na genialny pomysł, jednak przelania przepisu na papier....
Nie było nic poza owocami i galaretką...
Myślicie, że mogłam tężejącą galaretkę zmiksować z owocami...Myślicie, że galaretkę zrobiłam gęstą (mniej wody)
Myślicie, że owoce mogły być mrożone?
On naprawdę był pyszny, a galaretka była niegalaretkowa...taka kremowo - musowa ♥
Naprawdę nie pamiętam, żeby było cokolwiek, poza galaretką i owocami :)
Tort miał miejsce rok temu :) Powinnam dawno zapomnieć, a on wciąż po moim kuchennym umyśle krąży :)
Jejciu, bezy są przepyszne, do tego owoce. Ja bym dodała świeże, teraz lato, maliny, truskawki. Sama słodycz, aż mi ślinka leci :) Pozdrawiam ciepło :)
OdpowiedzUsuńMi też leci :) I nawet na zdjęcia patrzeć nie muszę:) wystarczy, że o nim ;) pomyślę:)
UsuńAle bym chętnie zjadła...
OdpowiedzUsuńEfekt ślinki występuje ewidentnie 😁
OdpowiedzUsuń