piątek, 9 czerwca 2017

38 MIESIĘCY Z INTERFERONEM

Dziś o negatywnym wpływie leczenia na "moi" i co nieco o diecie


Trzydziesty ósmy miesiąc przemknął pod znakiem zapaleń i innych wirusów. Zaczęło się od lewej strony szczęki, na laickie oko - staw żuchwowo - skroniowy.





Z nocy na dzień zaczął bolec, jadłam delikatnie, tylko bolącą stroną, w międzyczasie miałam wizytę u neurologa, który uznał ze do dentysty muszę pędzić ósemki osunąć. Dnia kolejnego spotkanie z lekarzem rodzinnym..."nie przewiało Pani?", "Proszę otworzyć buzie, na ile da Pani radę" pomacała po żuchwie i...dostałam coś przeciwzapalnego...po dwóch tygodniach znaku nie było :) a ósemki piękne i nie wadzą :)

W międzyczasie dopadło mnie zapalenie pęcherza i jeszcze kilka spraw, o których pisać nie...potrzebuję:)

W nagłówku piszę o negatywnym wpływie leczenia...
Interferon - należy do grupy leków immunomodulujących, ma za zasadnie tak żonglować odpornością, abym była "zdrowa". Szkopuł polega na tym że ww. zdrowie dotyczy stwardnienia rozsianego, a żonglerka leku powoduje łatwiejszą, szybszą, częstszą zachorowalność, na "choroby", które u zdrowego człowiek nie pokażą się w ogóle, albo będą dla niego tak nieingerujące w codzienność, że nie zwróci na nie uwagi.
W zeszłym miesiącu podobnie było :( [KLIK]

I tu wkraczamy z glutenem. Ponad rok temu, po lekturze informatora dla pacjentów, który dostałam od pielęgniarki, porzuciłam, zboża zawierające ww. białko.
Informator nie oznajmia wylewnie o wpływie glutenu na chorych, napomknął jedynie o tym, że w regionach, w których dominuje spożycie glutenowych zbóż liczba chorych jest większa. W zeszłym roku...chciałam coś zmienić, a nie uwierzyć w zbawienne działanie diety bezglutenowej.

Wczoraj u Agi znów wpadła mi w oko książka T. Wahls "Fenomenalna kuracja..." której w rękach nie miałam, ale gdzieś coś o niej od momentu diagnozy, się przewijało
Aga, podsumowując, dietę sobie chwali, więc postanowiłam skonfrontować się dziś z neurologiem. 
I co i nic...:)

1. jeżeli ma się nietolerancję, czy alergię (gluten, laktoza), to wiadomo należy dietę stosować
2. jeżeli się nie ma...cóż..jeżeli odżywiamy się zdrowo, dostarczając wszystkie niezbędne składniki, to wiadomo, od braku glutenu nie umrzemy  - mniej więcej tak to brzmiało:)
Plus jeszcze adnotacja Pani doktor, o tym, że jak jeździ w miejsca, w których z natury o pszenicę trudno, zawsze dobrze się czuje, szczupleje i nie ma problemów gastrycznych :)

 A tutaj jeszcze dla chętnych, co pisałam o pierwszym pół roku bez glutenu i laktozy [KLIK]

Jak dorobię się "Fenomenalnej kuracji" to nie ja się będę konfrontować z neurologiem, a go skonfrontuje z literaturą:)

Zastrzyki standardowo - nieznośne!
A! Głowa mnie nie bolała praktycznie cały miesiąc...jest to pewna radość :) Czemu? Może dlatego, że od miesiąca stosuje lek na jelita i żołądki;), bardzo, bardzo sporadyczne (do policzenia na jednej ręce) nudności i wzdęcia :) Jupi! jakby to Basia B. powiedział :)


Tyle:)

ps. Gosia...przecudnego, niezapomnianego urlopu dla Was :)

4 komentarze:

  1. Musisz przeczytać książkę, koniecznie. Ona pisze o lekarzach, którzy nie leczą, o osobach, które odstawiły leki. Koniecznie, biegnij do księgarni :)Ta książka doda Tobie powera, zobaczysz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję Basiu:)

    OdpowiedzUsuń